
5+1 zasad dobrego projektu
27/06/2019
Metoda GOLD
11/12/2019Staż w Koncur Group
Przygoda trzech muszkieterek
Jak stałyśmy się częścią załogi Koncur Group
Propozycję przystąpienia do stażu wakacyjnego dostałyśmy w pierwszej klasie technikum i chociaż na staż dostałyśmy się dopiero w drugiej (a przynajmniej dwie z nas), to już wtedy stwierdziłyśmy, że będzie to świetny sposób, aby zarobić na nasze marzenia.
Spośród wielu innych firm wybrałyśmy agencję Koncur Group, ponieważ polecili nam ją nasi znajomi, którzy wcześniej odbywali tam praktyki. Twierdzili, że ekipa jest dobrze zgrana, oraz że w pracowni panują dobre warunki pracy.
Tak zaczęły się nasze ciekawe, a jednocześnie pracowite, 4 tygodnie. W tym czasie poznałyśmy i wyszkoliłyśmy się w obsłudze nieznanych dla nas dotąd sprzętów specjalistycznych, niezbędnych w agencji reklamowej. Z każdym dniem uczyłyśmy się czegoś nowego.
Między innymi, miałyśmy okazję stworzyć nasze własne służbowe koszulki, które później z dumą nosiłyśmy codziennie w pracy. Było to jedne z naszych pierwszych zadań. W ten sposób poznałyśmy nie tylko proces tworzenia znakowania koszulek, ale także dwa pierwsze sprzęty, które towarzyszyły nam przez okres całego stażu. Tak właśnie “zaprzyjaźniłyśmy się” z ploterem tnącym oraz prasą termotransferową.
Często pomagałyśmy w realizacji zleceń, które wymagały pracy ze sprzętami przeznaczonymi do drukowania, cięcia czy też grawerowania laserowego. Dzięki temu miałyśmy okazję oglądać przy pracy, oraz wykorzystywać, ploter drukująco-tnący, laminator (nie tylko biurowy ;)), wcześniej wspomnianą prasę termotransferową oraz dwa różne lasery, wykorzystujące różne technologie. Mówię tu o laserach fibrowym oraz CO2.
Nie możemy też oczywiście zapomnieć o poznaniu rozmaitych folii i innych materiałów, które wykorzystuje się tutaj do realizacji zleceń, oraz o nauczeniu się paru przydatnych umiejętności, takich jak poprawne przyklejanie dużych naklejek, wycinanie (nie tak proste jak się wydaje) czy analiza problemów metodą GOLD. Nie chcemy rozpisywać się tutaj o wszystkich naszych doświadczeniach - zajęłoby to pewnie zbyt dużo miejsca i czasu - ale chętnie opowiemy o paru z nich.
Smakowita gra
W ramach nauki obsługi programu do tworzenia i edycji grafiki wektorowej o nazwie CorelDRAW, zaprojektowałyśmy wspólnie grę planszową, opierającą się na zasadach kultowego i dobrze wszystkim znanego Monopoly.
Jedna z nas przymierzała się do zakupu gry. Przeglądając internet uznała jednak, że przecież sama może wykonać planszówkę. Był to doskonały sposób na spędzenie czasu na praktykach - jednocześnie uczyłyśmy się, oraz mogłyśmy wykonać grę o takiej tematyce, jakiej chciałyśmy.
“Zajęło nam to około tydzień. Z racji braku naszego doświadczenia w obsługiwaniu Corela szło nam to ślamazarnie.” - komentuje Martyna.
Nasza gra nazywa się FOODPOLY. Można kupić w niej jedzenie z różnych restauracji. Plansza wraz z kartami została wydrukowana i dobrze zabezpieczona laminatem dzięki Kamilowi (jednemu z pracowników). Później trzeba było jeszcze wszystko pociąć, oraz wykleić samą planszę - tutaj największymi chęciami wykazała się Natalia, która, pomimo wątpliwego dopingu ze strony pozostałej dwójki stażystek, stanęła na wysokości zadania i ukończyła swoją wymarzoną grę.


Laser tworzy cuda
Chociaż początkowo słowo laser napawało nas przerażeniem i do maszyny podchodziłyśmy z ostrożnością, szybko przekonałyśmy się, że nie jest to nic strasznego. Wykonanie graweru nie jest takie skomplikowane, jak się wydaje. W przypadku lasera fibrowego, wygląda to tak:
Po zrobieniu projektu graficznego, eksportujemy plik do programu obsługującego laser i ustawiamy przedmiot w odpowiednim miejscu. Pomocny dla nas kwadracik, pokazuje w którym miejscu maszyna wykona grawer. Musimy jednak pamiętać by zawsze zakładać okulary, które ochronią nasz wzrok. Kilka sekund (przy małym wzorze) i gotowe! Nasz długopis, brelok, zegarek, termos, czy inny gadżet jest już gotowy i oryginalny.
Przy pomocy tej maszyny można wygrawerować praktycznie dowolny wzór - jedynymi ograniczeniami jest konieczność tworzenia projektu wektorowego i dobranie odpowiedniego materiału oraz powierzchni. Oraz oczywiście nasza wyobraźnia ;).

Codzienne wyzwania
Codziennie dostawałyśmy zlecenia dotyczące pieczątek, które są niezbędne pracownikom biurowym. Składanie ich sprawiało nam największą satysfakcję.
Potrzebowałyśmy do nich kilka osobnych elementów-gumę z wygrawerowanym tekstem (tutaj w grę wchodził już laser CO2), poduszkę z tuszem w wybranym kolorze i główne narzędzie, czyli automat. Po dokładnym i starannym złożeniu w całość, musiałyśmy skontrolować czy treść ładnie się odbija, oraz czy nie ma w niej błędów. Niestety, jak szybko się przekonałyśmy, literówki to coś, co może się zdarzyć nawet mimo wielokrotnych kontroli.
Każdą pieczątkę trzeba było odbić na zleceniu, które przekazywał nam koordynator, oraz opisać, jaki wykorzystałyśmy automat. Dzięki temu można później sprawnie i bez problemów wystawić fakturę. Ostatnim etapem (dla nas) było zapakowanie i przekazanie skompletowanego zamówienia, wraz ze zleceniem, do wydania.

Koniec końców...
Na naszym wakacyjnym stażu bywało różnie: ciężko, nudno, śmiesznie, przyjemnie. Sporo się nauczyłyśmy i zdobyłyśmy całą gamę nowych doświadczeń. Ale przede wszystkim, udało nam się też troszkę inaczej spojrzeć na wybrany przez nas zawód, czyli pracę technika organizacji reklamy.
W szkole uczą nas projektowania i teorii, ale niewiele mówi się o tym, co jest później. Nasz staż pokazał nam, że na projekcie praca dopiero się zaczyna - przecież ktoś musi jeszcze nasze projekty “wyciągnąć” z komputera i przenieść do realnego świata. Jak się przekonałyśmy, nie jest to naciśnięcie jednego przycisku. Nic się nie robi samo. Wykonanie każdego produktu to proces - mniej lub bardziej skomplikowany i zróżnicowany, jednak za każdym z nich stoją ludzie - często niezauważani, a jednak nieodzowni.
Było coś magicznego w oglądaniu, jak zbiór pikseli czy pomysł staje się wizytówką, tablicą, grawerem, koszulką. To chyba urzekło nas w tym wszystkim najbardziej - możliwość zaplanowania całego procesu, a potem wykonania czegoś od początku do końca… Tylko dla tego przeżycia warto będzie wrócić tutaj za rok. A jeśli jeszcze dołożymy do tego wszystkiego miłą atmosferę i wspomnienia - już się nie możemy doczekać następnej okazji, żeby zawitać do Koncur Group! :D
napisały
Natalia Kościewicz
Natalia Kamińska
Martyna Piskorz



